KURS: Jak zarabiać w internecie? Słownik pojęć

#10 Jak działa SEO?

SEO. Pozycjonowanie. Brzmi strasznie? Oto kolejna lekcja kursu: Jak zarabiać przez internet? Zaraz wszystko stanie się jasne!

Temat głęboki i trudny. Wokół pozycjonowania narosło mnóstwo mitów, kłamstw i legend. Postaram się w tej lekcji opowiedzieć Ci czym jest SEO, jak można nim zarobić i dlaczego powinieneś zainteresować się tematem.

TL:DR

Tutaj również obowiązuje taka sama zasada, jak w poprzednim kroku. Ruch i zasięg = równa się pieniądze. W artykule omawiam podstawy tego jak działa pozycjonowanie. W środku znajdziesz też dwa konkretne wywiady najważniejszych ekspertów z branży. Ugryzłem też temat od drugiej strony – czyli jak zarobić dzięki SEO 🙂

Ten artykuł jest częścią cyklu:

Kurs marketing online – zarabianie przez internet

  1. Gdzie są pieniądze w internecie?
  2. Jak wybrać branże dla siebie?
  3. Policz kasę – załóż czarny scenariusz i napisz biznes plan
  4. Własne www – jaką formę wybrać? Sklep, landing page, wizytówka, blog?
  5. Własny e-sklep – jak wybrać platformę?
  6. Własne www firmowe – jak zrobić to tanio i dobrze?
  7. Landing page jako forma szybkiej sprzedaży
  8. Marketing online z czym to się je? Jak dobrać marketing dla swojego biznesu?
  9. Social media dla biznesu
  10. Jak działa SEO?
  11. Jak tworzyć dobre kampanie AdWords?
  12. Czy content marketing jest dla mnie?
  13. Jak zarobić na własnym blogu?
  14. Jak kreatywnie działać i zarabiać w sieci?

 

Jak zarobić dzięki SEO?

W tym artykule chciałbym skupić się na dwóch podstawowych czynnikach, które umożliwią Ci zarobienie na pozycjonowaniu.

Przede wszystkim niewykluczone, że będziesz musiał tą usługę zlecić firmie zewnętrznej. Dzięki temu zaczniesz zarabiać! Pamiętasz złotą zasadę, która pojawia się w prawie każdym artykule z tego cyklu? Dobry, wartościowy ruch = zarobek. Co by nie mówić pozycjonowanie jest skomplikowanym procesem, który wymaga wiedzy, doświadczenia i zaangażowania.  Jeśli więc posiadasz swój sklep internetowy, landing page, stronę firmową, sprzedajesz w afiliacji  lub masz dowolny inny kanał sprzedaży internetowej zdecydowanie powinieneś dokładnie zapoznać się z artykułem. W osobnym artykule poruszymy jeszcze temat pozycjonowania dla blogerów – ponieważ temat wymaga dokładniejsze analizy 🙂 Dzięki widoczności w wyszukiwarce możesz zgarnąć wciąż najtańszy ruch na swoją stronę w dodatku teoretycznie najbardziej zainteresowanego czytelnika i klienta. To najbardziej naturalna forma reklamy – ktoś poszukuje informacji w internecie i trafia na Twoją stronę.

Ale mówimy przecież tutaj o zarabianiu przez internet. Z tej perspektywy możesz również rozważyć wykonywanie tej usługi dla swoich klientów. Jeśli dysponujesz wystarczającą wiedzą – możesz po prostu proponować takie usługi swoim klientom. Niestety – droga pozycjonera nie jest prosta. Najlepiej więc jeśli zaczniesz pracować dla kogoś jako podwykonawca. Bardzo często agencje marketingowe poszukują podwykonawców. A poszczególne elementy składowe SEO to dosyć proste zadania, które jest są wstanie wykonywać nawet niezbyt doświadczone osoby. Zaraz się tym zajmiemy. Pozycjonowanie często wymaga pewnych podobnych działań dla klientów – agencja woli zlecić to freelancerowi niż „marnować” swoje zasoby. Dopiero po wykonaniu tych podstawowych działań, firma przystępuje do działań. Czyli jako freelancer często masz możliwość wykonywać pojedyncze elementy tej usługi jako podwykonawca.

Jak działa pozycjonowanie?

Zaraz oddam głos ekspertom, który odpowiedzą na to pytanie dużo lepiej. Żeby poprawnie odpowiedzieć na to pytanie trzeba zdać sobie sprawę z tego jak działa Google. Spójrzmy do oficjalnych materiałów Google i spróbujmy wyciągnąć wnioski:

(…) Zbieramy i porządkujemy informacje z internetu, dzięki czemu możemy wyświetlać najbardziej przydatne wyniki. Nasz indeks ma sporo ponad sto milionów gigabajtów, a na jego tworzenie poświęciliśmy ponad milion godzin obliczeń. Zobacz infografikę.

Typowemu zapytaniu odpowiadają tysiące, jeśli nie miliony stron internetowych z pomocnymi informacjami. Algorytmy to formuły i procesy komputerowe, które znajdują odpowiedzi na Twoje pytania. Obecnie algorytmy Google biorą pod uwagę ponad 200 niepowtarzalnych wskaźników (czy też „wskazówek”), dzięki którym można odgadnąć, czego tak naprawdę szukasz. Wśród nich są takie rzeczy, jak wyrażenia używane na stronach, aktualność treści, region, w którym jesteś, i PageRank.

  http://www.google.pl/intl/pl/insidesearch

Innymi słowy w dużym uproszczeniu pozycjonowanie to proces składający się z ok. 200 wskaźników, które możemy podzielić na 3 różne etapy czy też zakresy działań:

  • tworzenie unikalnych wartościowych treści (aby algorytmy rozumiały o czym jest Twoja strona)
  • optymalizacja kodu źródłowego strony internetowej (aby algorytmy mogły zrozumieć co jest na Twojej stronie)
  • dbanie o informacje na zewnątrz Twojej strony (tzw. profil linków)

Uwaga. W tym artykule pozwalam sobie na ogromne uproszczenia, aby nawet laik, który wcześniej nie miał styczności z tematem był wstanie zrozumieć podstawowe zagadnienia.

website-647013_1920

Jeśli chcesz, aby Twoja strona znalazła się wysoko w naturalnych wynikach wyszukiwania musisz po prostu dbać o swoją stronę. Pamiętaj o tym, aby Twój klient doskonale zdawał sobie sprawę, czym się zajmujesz. Nie przyjmuj niczego za pewniak – zadbaj o odpowiedni opis swoich usług, produktów czy samej firmy nawet jeśli wydaje Ci się, że to przecież oczywiste. To jedna z największych bolączek internetu! Czy widziałeś kiedyś sklep internetowy, gdzie nie ma żadnych opisów oprócz 1 zdjęcia i ceny? Czy dokonałeś zakupu w takim sklepie? Podobnie sceptyczna jest wyszukiwarka. Choć w teorii jedno zdjęcie mówi więcej niż 1000 słów niestety tak to nie działa w internecie.

To właśnie dlatego agencje poszukują copywriterów, którzy mogą na zlecenie opisywać produkty czy usługi na stronie. To czasochłonna i czasami wredna robota (pamiętam jak na początku swojej pracy jako freelancer dostałem do opisania 200 różnych lakierów do paznokci. Każdy opis miał mieć po ok. 200 znaków. Nie wiedziałem, że istnieje tak wiele odcieni czerwonego 🙂 ).

A o co chodzi z optymalizacją? Po pierwsze znowu chodzi o klienta. Wszedłeś kiedyś na stronę, która bardzo długo się ładowała? Albo poszczególne podstrony na sklepie kierowały do pustych stron? Nie mogłeś znaleźć regulaminu lub koszyka? No właśnie! To jest UX (czyli użyteczność strony) oraz optymalizacja kodu.

Strony internetowe pisze się trochę jak opowiadanie. Czy da się przeczytać książkę, która nie ma w sobie żadnych zasad interpunkcyjnych, autor nie stosuje zasad gramatyki czy stylistyki? Owszem da się taką pozycję przeczytać. Ale czy polecisz ją dalej? Czy to będzie dla Ciebie przyjemne doznanie?

Tak samo działa to w przypadku stron internetowych – brak „przecinków” w odpowiednim miejscu, może spowodować, że zarówno dla klienta jak i dla wyszukiwarki strona nie będzie czytelna. To kolejny potężny dział, w którym możesz znaleźć zatrudnienie i zarobek.

UX oraz optymalizacja kodu wymaga jednak wiedzy. HTML, CSS, CMS, meta-tagi, alt, descriptions. Jeśli te pojęcia niewiele Ci mówią raczej nie zabiera się za zarabianie na optymalizacji. Ale spróbujmy to jeszcze bardziej rozjaśnić. Kupowałeś kiedyś używany samochód? Czasami z zewnątrz wszystko jest fantastycznie. Lakier wygląda ładnie, obicia foteli też są super. Ale po kilku kilometrach zaczynasz zauważać, że silnik dziwnie pracuje, zdarzają się wycieki oleju, foteli nie da się przesunąć, a radio nie łapie żadnych fal. A przecież był taki ładny! Tak samo bywa z twórcami stron internetowych. Choć strona pozornie wygląda przepięknie to ich funkcjonalności i „wnętrze” niekoniecznie działa dobrze.

Ostatni etap to linkowanie czy tzw. profil linków. W ogromnym uproszczeniu chodzi o ilość i jakość innych stron internetowych, które mówią o Tobie. Kiedy praca naukowa jest godna polecenia? Kiedy po prostu powstanie, czy dopiero w momencie kiedy inne uznane autorytety naukowe się na nią powołują? Podobnie traktuje Twoją stronę Google – może pokazać Twoje www dopiero w momencie, kiedy inni mówią o Tobie dobrze.

Co równie ważne Google potrafi karać tzw. filtrami i banami strony, które łamią ich wskazówki. Z drugiej strony wskazówki te są bardzo ogólne i często mało konkretne… W praktyce zawód pozycjonera jest bardzo trudny i niestety często sprowadza się do krążenie we mgle.

A do tego… dochodzą jeszcze regularne zmiany algorytmów. Przez co pozycjoner musi być osobą, która cały czas się kształci i dostosowuje do aktualnych warunków.

W praktyce więc pozycjonowanie to proces, którego nie można wykonać raz i z głowy. To proces, który wymaga ciągłej pracy i ciągłego dostosowania serwisu do aktualnych wymagań.

Mam nadzieję, że udało mi się w taki prosty i podstawowy sposób wyjaśnić jak to działa 🙂 Jeśli masz jakieś pytania – śmiało pisz w komentarzu postaram się odpowiedzieć.

Jak rozliczyć pozycjonowanie?

Prawdopodobnie niedługo napiszę na ten temat osoby artykuł. Ale tak w dużym skrócie. Istnieje sporo różnych modeli rozliczeń:

  • Rozliczenie „za efekt” – dawniej jedna z najpopularniejszych metod rozliczeń. Zakłada ona zapłatę wyłącznie w momencie osiągnięcia przez stronę klienta wysokich pozycji w wyszukiwarce. W przypadku braku osiągnięcia pierwszej dziesiątki klient nie ponosi opłat. Z perspektywy klienta to teoretycznie najmniej ryzykowny model. Umowy zazwyczaj opatrzone są różnymi karami, które mają zabezpieczyć agencję przed rezygnacją klienta z umowy od razu w momencie osiągnięcia efektów.
  • Rozliczanie ryczałtowe (abonament) – najbezpieczniejszy model z perspektywy agencji. Klient płaci stałą kwotę każdego miesiąca za cyklicznie wykonywane działania. Zazwyczaj umowy są dużo luźniejsze i umożliwiają łatwiejszą rezygnację ze współpracy. Kluczem do sukcesu jest dokładne weryfikowanie działań agencji.
  • Rozliczanie mieszane (hybrydowe) – wydaje się być rozsądny wyjściem z patowej sytuacji pomiędzy rozliczaniem abonamentowym i „za efekt”. W praktyce klient płaci niewielką stałą opłatę, umożliwiającą agencji na funkcjonowanie oraz inwestowanie w serwis klienta, ale równocześnie zapłaci znacznie więcej w momencie osiągnięcia efektów.
  • Rozliczanie za wzrost ruchu – umowa rozliczna jest wyłącznie za wzrost wejść z wyszukiwarki. Niestety aktualnie istnieją możliwości manipulacji statystykami i taki ruch zazwyczaj jest kompletnie bezwartościowy z perspektywy biznesowej.
  • Rozliczanie za procent od przychodów – bardzo ryzykowny model z perspektywy agencji – brak wpływu na ceny, promocje itp. często uniemożliwia współpracę. Model wyjątkowo rzadko spotykany, zazwyczaj oferowany wyłącznie przez niewielkie agencje.

A teraz oddaje głos moim gościom:

Szymon Słowik – Takaoto.pro – wywiad

szymon-slowik

Nazywam się Szymon Słowik. Od 2008 r. zajmuję się konsultingiem, SEO i szeroko rozumianym marketingiem internetowym. Jestem współzałożycielem firmy takaoto.pro, która zajmuje się kompleksowymi audytami stron i sklepów internetowych pod kątem SEO i UX, a także tworzeniem i wdrażaniem strategii marketingowych online. Jeśli poszukujesz wsparcia w zakresie marketingu, skontaktuj się ze mną!

Lubię się dzielić zdobywaną wiedzą poprzez blogi, webinary i szkolenia. Moje teksty pojawiają się na łamach różnych wydawnictw internetowych i tradycyjnych. Znajdziesz je między innymi na blogu takaoto.pro, Antyweb, MarketingMobilny.pl, Marketer+, SocialMedia.pl.

Szymona obserwuje od lat. Ma niesamowitego skilla. Jego firma jest bardzo znana w branży dlatego bardzo cieszę się, że zgodził się podzielić swoją wiedzą. Ok przejdźmy do pytań:

Michał Barczak: Na początek trudne pytanie, Szymon skąd u Ciebie w ogóle zainteresowanie marketingiem internetowym?

Szymon Słowik: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pierwszy raz zawodowy kontakt z marketingiem internetowym miałem tuż po maturze, gdy pracując w ramach letniego stażu miałem za zadanie zbierać rekordy do firmowej bazy kontaktów pod późniejsze działania mailingowe i telemarketingowe. Totalne podstawy, które można ogarnąć na kilka mądrzejszych sposobów, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. W międzyczasie trochę blogowałem i zastanawiałem się, jak pozyskać ruch na swoją stronę. Z czasem zacząłem coraz więcej czytać na ten temat i testować różne rozwiązania.

Michał: To teraz z grubej rury od razu do tematu – czym jest SEO według Ciebie?

Szymon: Nie wiem, czy jest tu pole na jakieś bardzo indywidualne opinie. Tłumacząc z angielskiego jest to proces optymalizacji pod kątem wyszukiwarek internetowych. W większości przypadków przy polskich projektach sprowadza się to do optymalizacji pod Google. Niektórzy praktycy w Polsce postrzegają promocję w bezpłatnych wynikach wyszukiwania jako dwa procesy – SEO związane z czynnikami na stronie oraz pozycjonowanie związane z czynnikami zewnętrznymi – linkami pozycjonującymi.  W praktyce w świecie te dwa obszary są nazywane on-page SEO i off-page SEO. Kryterium podziału związane jest z tym, czy zajmujemy się kwestią samej strony, czy też jej otoczenia. W praktyce, jeśli bardziej zagłębimy się w kwestie związane z SEO, to tak naprawdę dotykamy całej istoty pozyskiwania ruchu organicznego i należy tu brać pod uwagę budowanie marki, zarządzanie ruchem brandowym, widocznością w lokalnych wynikach wyszukiwania, procesami zwanymi SXO (ang. search experience optimization). W niektórych modelach stosowanych na zachodzie specjaliści SEO zajmują się siłą rzeczy także kwestiami związanymi z User Experience, optymalizacją witryny pod kątem konwersji, analizą wyników płatnych i konkurencji, czy też content markeitngiem. Wszystko zależy od taktyki pozyskiwania ruchu, celów  rozwijanego i promowanego serwisu, a także sposobów rozliczeń (np. za konwersje z ruchu organicznego).

Michał: Czym zajmujesz się na co dzień? Jakich narzędzi używasz do pracy?

Szymon: Długo by wymieniać, gdyż prowadzenie firmy wiąże się z mnóstwem działań z zakresu sprzedaży, obsługi klienta, zarządzania zespołem, planowania etc. Jeśli jednak chodzi o zadania związane stricte z SEO, to przede wszystkim zajmuję się audytami, analityką, koordynacją i tworzeniem strategii pozyskiwania linków i rozbudowy treści.

Michał: Wyjaśnij proszę czytelnikom jeszcze raz po swojemu jak działa wyszukiwarka Google i od czego zależą pozycje.

Szymon: Po pierwsze należy wiedzieć, że Google posiada szereg programów, tzw. botów, które przeczesują sieć internetową. Na podstawie znalezionych informacji budują tak zwany indeks – listę zasobów uporządkowanych według wielu czynników – podobnie jak w bibliotece. Żeby być widocznym w Google i pozyskiwać ruch należy po pierwsze zweryfikować, czy nasza strona jest dostępna dla botów oraz czy jest przez nie poprawnie interpretowana. Jeśli nasza strona jest zindeksowana, to istnieje teoretyczna możliwość pozyskiwania ruchu. Jednak, aby to było możliwe, Google musi rozumieć, o czym jest witryna. W tym celu należy zadbać głównie o zasoby tekstowe i logiczną architekturę informacji. Dzięki temu Google może dopasować naszą stronę do zapytań wpisywanych przez użytkowników wyszukiwarki. Jeśli wpisują zapytanie powiązane tematycznie z naszą witryną to nasza strona powinna pojawić się w odpowiedzi. Aby pozyskiwać wartościowy ruch, strona musi pojawiać się w odpowiedzi na właściwe słowa kluczowe oraz na odpowiednio wysokich pozycjach. A to już zależy od stopnia dopasowania do zapytania użytkowników (pytanie, czy nasza strona rzeczywiście ma najlepszą odpowiedź), jakości strony (mierzonej szeregiem technicznych czynników) oraz jej popularności mierzonej ilością i jakością linków, które do niej prowadzą z innych stron. Mówi się, że czynników wpływających na pozycje jest ponad 200, lecz w zasadzie branża jest zgodna, że dwie najważniejsze grupy to linki oraz treści tekstowe. Google od jakiegoś czasu, aby usprawnić swoje wyniki stosuje także tzw. uczenie maszynowe (potocznie zwane w niektórych publikacjach sztuczną inteligencją, chociaż nie jest to do końca trafne), dzięki któremu wyniki mają być lepiej dopasowane do intencji i potrzeb użytkowników. Uważam jednak, że jest za wcześnie, aby – przynajmniej w polskich wynikach – mówić o istotnym wpływie tej części algorytmu.

Michał: Poza SEO i content marketingiem specjalizujesz się także w social media. Skąd czerpiesz tak zróżnicowaną wiedzę?

Szymon: Po prostu staram się patrzeć na to wszystko przez pryzmat bardziej fundamentalnych zasad rządzących marketingiem i komunikacją. Wyszukiwarka i Facebook to tylko kanały, w których mamy do dyspozycji określone narzędzia. Po drugiej stronie zawsze jest człowiek z określonymi preferencjami i potrzebami. W praktyce, jeśli skupimy się na analityce, to zaczynamy rozumieć, jak te kanały są połączone. Dzięki danym z Google AdWords możemy mierzyć przełożenie ruchu z konkretnych słów kluczowych na konwersje. Pozycjonując się na te frazy pozyskujemy użytkowników potencjalnie zainteresowanych naszymi produktami. Stosując remarketing na Facebooku możemy bardzo dużo się dowiedzieć na temat profilu tych osób. Łącząc dane z AdWords, Google Analytics, Facebook Audiences możemy tworzyć persony, badać ich potrzeby i tworzyć lepszy content – który z kolei znowu przełoży się na ruch organiczny z Google (z tzw. długiego ogona) i który możemy wykorzystać do budowania marki i widoczności w mediach społecznościowych. Warto gromadzić wiedzę o narzędziach, jednak nie należy zapominać, że finalnie chodzi o komunikację marki z konsumentem

Michał: Ale jesteś też przecież popularnym (jak na naszą niszę 🙂 blogerem! Skąd pomysł na prowadzenie bloga eksperckiego?

Szymon: Początkowo był to poligon doświadczalny i sposób na autopromocję, gdy jeszcze działałem jako freelancer. Z czasem blog stał się naprawdę efektywnym kanałem budowania marki i pozyskiwania ruchu. Kiedy znalazłem partnera do prowadzenia biznesu mieliśmy dwie opcje – zbudować nową markę lub wykorzystać prowadzony przeze mnie blog, który miał już jakąś rozpoznawalność i ruch na poziomie kilku tysięcy sesji miesięcznie. To był dobry fundament do rozwoju firmy. Na blogu zaczęli się wypowiadać także nasi pracownicy, wszystko zaczęło się rozwijać i profesjonalizować. W międzyczasie założyłem także drugi, mniej popularny blog pod własnym nazwiskiem.

Michał: Jak długa droga czeka osobę, która chce zostać specjalistą od marketingu internetowego?

Szymon: Samo hasło „specjalista ds. marketingu internetowego” jest bardzo pojemne i często źle rozumiane. Ten temat kilkukrotnie poruszałem na swoim blogu, więc odeślę czytelników do kilku artykułów:

W dwóch pierwszych piszę o kompetencjach, jakie musi posiadać taka osoba i o roli, jaką powinna odgrywać w firmie. W ostatnim poniekąd odpowiadam na pytanie, jak długa droga czeka kogoś, kto faktycznie chce zostać specjalistą. Nie da się na to jednoznacznie odpowiedzieć. Zazwyczaj jednak, gdy wydaje nam się, że jesteśmy już ekspertami, to się mylimy i jeszcze czeka nas wiele porażek, nauczek i doświadczeń.

Michał: Dorzućmy do tej paczki jeszcze inne trudne pojęcie, które często pojawia się w tym temacie. Czym jest inbound marketing?

Szymon: O tym też piszę w paru miejscach na swoim blogu. Generalnie chodzi o komunikację i promocję usług w odpowiedzi na działanie zainicjowane przez użytkownika, potencjalnego konsumenta – na przykład wpisanie zapytania do wyszukiwarki lub aktywność w mediach społecznościowych. Jest to poniekąd przeciwieństwo outbound marketingu, w którym to my wykonujemy pierwszy krok, na przykład dzwoniąc do klienta lub korzystając z tzw. cold mailingu. Inbound marketing wywodzi się bezpośrednio z koncepcji permission marketingu, czyli marketingu za przyzwoleniem, o którym można poczytać w książkach i na blogu Setha Godina, twórcy tego pojęcia. Należy wiedzieć także, że inbound marketing nie jest żadnym ścisłym pojęciem, lecz raczej kwestią podejścia. Termin ten został ukuty bodajże przez firmę Hubspot. Obszerne jego wyjaśnienie wraz z praktycznymi przykładami implementacji można znaleźć na ich stronie.

Michał: Powiedz proszę, jakie są Twoje zawodowe i blogowe plany na najbliższe miesiące?

Szymon: Teoretycznie jest ich mnóstwo. Jednak nauczony doświadczeniem staram się wyznaczać sobie i swoim współpracownikom proste i realne cele. Na pewno czeka nas w najbliższym czasie odświeżenie strony i parę korekt w ofercie. Chcemy zacząć sprawnie komunikować, że nie jesteśmy agencją pozycjonerską, a raczej firmą analityczno doradczą z doświadczeniem w marketingu. Doradzamy startupom i sklepom internetowym, jak sprawnie komunikować swoją ofertę, pozyskiwać ruch i go konwertować. Chcemy, aby to mocno było osadzone w kontekście strategii biznesowej i strategii marki. Realizujemy coraz więcej takich projektów i sprawia nam to największą frajdę.

Na pewno chciałbym też powiększyć zespół. Mamy świetnych pracowników, lecz doba nie jest z gumy i mamy do dyspozycji ograniczoną liczbę roboczogodzin. Dążymy także do tego, aby każdy rozwijał się w swoim obszarze zamiast zajmować się wszystkimi obszarami marketingu i optymalizacji. Dlatego też docelowo chcemy zatrudniać kolejnych specjalistów lub też osoby z mniejszym doświadczeniem, lecz głodne wiedzy i nastawione na rozwój. Marka i ludzie, którzy za nią stoją – w to chcemy inwestować.

Nie mam konkretnych planów jeśli chodzi o blog, raczej będę kontynuował to, co robiłem dotychczas. Myśleliśmy o odpaleniu kanału wideo, lecz póki co cały czas schodzi to na drugi plan.

Michał: Możesz opowiedzieć coś więcej jakie projekty internetowe rozwijasz?

Szymon: W zasadzie 24h na dobę jestem zaangażowany w rozwój naszej marki Takaoto (http://takaoto.pro/). Mamy kilku kluczowych klientów, nad serwisami których pracujemy. Ostatnio dołączyło do nas kilka podmiotów, z którymi będziemy budować rozwiązania niemal od zera. Będzie nas to  na pewno kosztowało wiele czasu, uwagi i zaangażowania. Niemniej jeśli tu wszystko pójdzie po naszej myśli, to dźwignie nas to na trochę inny poziom.

Michał: Mój blog często porusza temat zarabiania przez internet. Zdecydowanie jesteś człowiekiem, który dużo osiągnął w tej branży. Jaką drogę kariery poleciłbyś młodym ludziom interesującym się marketingiem internetowym?

Szymon: W zasadzie zwróciłbym uwagę na trzy aspekty. Pierwszy to teoria marketingu i komunikacji. Fundamenty po prostu trzeba znać i sam się o tym przekonałem dopiero po paru latach działania jako samouk. Drugi to praktyka rozumiana zarówno jako praca nad własnym blogiem, marką osobistą lub innego rodzaju poligonem doświadczalnym. To także obserwacja praktyki innych – studiowanie case studies i uczenie się od bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek. Trzeci obszar to praktyka biznesowa – praca po stronie klienta lub w agencji. Znaleźć rozwiązanie określonego problemu marketingowego to jedno, a przekonać do niego osoby decyzyjne to inna para kaloszy.

Michał: Ok, wróćmy jeszcze na chwilkę do głównego tematu tego artykuły czyli SEO. Jak mierzyć skuteczność pozycjonowania?

Szymon: Zawsze, gdy pada pytanie o skuteczność odpowiadam pytaniem – a co jest celem? Skuteczność to miara realizacji określonego celu. W zależności od tego, jaką rolę sprawujemy w organizacji, skuteczność naszych działań może być mierzona na różne sposoby. Na przykład – pozycją na dane słowo kluczowe (chociaż to ze względów technicznych staje się coraz trudniejsze i jest przedmiotem sporów), wolumenem ruchu organicznego, współczynnikiem konwersji lub liczbą konwersji z tego kanału. Wskaźników jest wiele. Ja jestem zwolennikiem prowadzenia działań w jakiś sposób osadzonych w kontekście strategii marketingowej firmy – należy mieć na uwadze nie tylko bieżącą sprzedaż, ale także cele długoterminowe. W tym kontekście pozycje, jako finalna i jedyna miara są bardzo niedoskonałe. Mogą się sprawdzać w małym, lokalnym biznesie, ale raczej nie w przedsiębiorstwach, których celem jest wzrost, budowanie marki, specjalizacja w określonych obszarach lub też dywersyfikacja, efektywnie konkurowanie w długiej perspektywie, zwiększanie udziału w rynku i tworzenie nowych.

Michał: Zaczepie się jeszcze raz w temacie contentu. Jakie są według Ciebie najważniejsze zasady tworzenia treści marketingowych?

Szymon: Pierwsza i ostatnia zasada – pamiętaj po co i dla kogo tworzysz treści. W zasadzie wszystko inne już potem wynika z tego. Trzeba uważać, aby nie wpaść w pułapkę tworzenia contentu jako celu samego w sobie. Aby kontrolować ten proces trzeba mieć strategię marki, znać grupę docelową i prowadzić rozsądne działania analityczne.

Michał: Wiem, że jednym z ważnych aspektów Twojej pracy są szkolenia. W jaki sposób je prowadzisz?

Szymon: W zasadzie cały czas uczę się tego, jak być dobrym szkoleniowcem. W zależności od poziomu wiedzy i doświadczenia uczestników, takie szkolenie może przyjąć bardzo rozmaite formy. Czasem celem szkolenia jest przygotowanie mentalne, wypracowanie odpowiedniego podejścia, które uchroni odbiorców przed podejmowaniem złych decyzji marketingowych. Innym razem będzie to raczej próba przekazania bardziej praktycznych umiejętności.

Staram się posiłkować wcześniej przygotowanymi prezentacjami, lecz szczególnie lubię po prostu rozmawiać z uczestnikami szkolenia o ich markach, stronach, kampaniach marketingowych i dając praktyczne wskazówki, jednocześnie pokazywać całe spektrum możliwości, szanse i zagrożenia. Staram się podczas szkolenia nie dawać stuprocentowych, gotowych rozwiązań, bo uważam, że one po prostu nie istnieją. Staram się zostawiać słuchaczy z określoną dawką wiedzy, przykładowymi scenariuszami działań marketingowych, ale także z nastawieniem i świadomością, że to bardzo dynamiczna branża i obszar wiedzy, w którym należy stawiać tezy, weryfikować je w obiektywny sposób i ciągle się uczyć.

Michał: Baardzo Ci dziękuje za tak konkretną paczkę wiedzy 🙂 

 

Paweł Gontarek czyli nasz kochany SEOZgred

Moim drugim gościem również jest człowiek, którego darzę ogromnym szacunkiem, ze względu na wiedzę, którą dostarcza. Czytajcie i też podziwiajcie 🙂

user_89431_4423d3_huge  Paweł od ponad 10 lat siedzi w branży SEO – zaczynał bowiem na przełomie 2004 i 2005 r. Obecnie możemy go znaleźć m.in. na polskim forum Google dla webmasterów, gdzie pomaga jako TC – Top Contributor (tłum. Najlepszy Współtwórca). Swojego bloga założył prawie 7 lat temu i tym samym jest to jeden z najstarszych i najbardziej profesjonalnych (w moim odczuciu) blog o tej tematyce w Polsce.

 

Michał Barczak: Zacznijmy jeszcze raz od podstaw – co to takiego to całe pozycjonowanie?

Paweł Gontarek: Pozycjonowanie to jest taki proces, wykonywany przez osobnika zwanego pozycjonerem, dzięki któremu serwis WWW znajdzie się wysoko na pozycjach (najchętniej na pozycji #1) w wyszukiwarce Google (lub innej). Innymi słowy robi się tak (zależnie od przyjętej strategii) aby w krótszym lub dłuższym czasie witryna znalazła się wysoko i dostarczyła ruch (aczkolwiek niekoniecznie sprzedaż). Pozycjonowanie to z reguły, tak się utarło, zdobywanie odnośników do serwisu plus jakieś drobne elementy optymalizacyjne. I jest ono częścią SEO, gdzie SEO to zbudowanie pełnej strategii związanej z serwisem WWW, który mamy pod opieką.

Michał: Skąd zainteresowanie tym tematem? Od czego zaczynałeś?

Paweł: Zaczynałem … od czytania i nauki. Obserwowania tego co robią i pisza inni. Swoje kroki w pozycjonowaniu zaczynałem od PiO – forum.optymalizacja.com, gdzie się nauczyłem pozycjonowania a potem SEO. Pisze specjalnie „pozycjonowania” i „SEO” gdyż nie są to tożsame elementy. A zacząłem tylko dlatego, że pojawiła się taka potrzeba u kolegów i znajomych – czyli przypadkiem. Obecnie staram się dużo czytać, obserwować i testować. Ale nie na wszystko pozwala krótka doba…

Michał: Muszę o to spytać – dlaczego nazywają się SEO Zgredem? 🙂

Paweł: A to długa historia. Gdzieś w okolicach 2006 roku jak zaczynałem przygodę z SEO (na PiO jestem od 2005 roku) zakładałem katalog stron. Myślałem dość długo nad nazwą katalogu i kombinowałem z różnymi wyrazami o negatywnym zabarwieniu. Padło na Zgred.pl. Na studiach MBA zaczęto też mnie tak przezywać – Zgredek. Stąd też pojawiła się domena, przezwisko a w 2010 roku blog w poddomenie seo.zgred.pl. I tak zacząłem budować swój brand w oparciu o słówko „Zgred”… no i zostałem SEOzgredem 😉

Michał: Prowadzisz profesjonalnego, firmowego bloga. Skąd pomysł na to by zostać influencerem od SEO? Co daje prowadzenie bloga eksperckiego?

Paweł: Blog daje wszystko! Blog buduje markę, dajesz się poznać jako specjalista/ekspert w danym temacie/dziedzinie. Dzięki temu pozyskujesz ruch, klientów a to przekłada się na zlecenia. Realne zlecenia. Ale nie od razu – budowanie zasięgu mojego bloga zajęło 3 lata. Od 2010 mniej więcej do 2013 blog był sobie bo był. Dopiero wejście z blogiem w Social Media, zadbanie o całą otoczkę, udzielanie się „wszędzie” spowodowało, że autor bloga staje się właśnie influencerem. Dzięki zasięgowi w organiku (wyszukiwarka Google) i Social Media (Twitter , Facebook) blog jest widoczny tak jak jest. I pewnie będzie jeszcze długo budowany …

Michał: Daj nam trochę konkretów. Jakich narzędzi używasz na co dzień? Co jest niezbędne w Twojej codziennej pracy?

Paweł: Warsztat pracy to: kilka komputerów, komórka i tablet, a z narzędzi to wiadomo: office, screaming frog i cały zestaw do analizy linków i konkurencji: semrush, serachmetrics, majesticseo, clusteric, deepcrawl, gsc i kilka innych. Trochę tego jest.

Michał: Jakie są według Ciebie najpopularniejsze mity o SEO i skąd się biorą?

Paweł: Mity biorą się… z obserwacji tego co się dzieje w SEO i w procesach pozycjonowania. I tak na przykład mit dotyczący tego, że jak się kupi Adwords to strona będzie też wysoko w wynikach organicznych. Teoretycznie jest to logiczne bo strona dodawana do Adwords musi spełniać jakies tam wymagania i być zgodna z wytycznymi Google. A skoro tak to pewnie będzie lepiej rankingować. A tu nic z tego.

Mitów trochę jest – większość opisałem na swoim blogu  – ciekawe ile już z tej listy nie działa.

Michał: Ok, to w jaki jeszcze sposób budujesz swoją markę osobistą? Czy to tylko blog?

Paweł: Marka osobista to nie tylko blog – chociaż jest rozpoznawalny dzięki nazwie i treści (mam nadzieję). Ale to także wystąpienia, prowadzenie szkoleń, rozmowy z klientami i wiele innych czynników. Jednym z procesów, które wykorzystuję jest śledzenie wzmianek związanych z branżą na słowa kluczowe, na swojego bloga i konkurencji, imiona i nazwiska kilku osób. Używam do tego brand24 i sentione. Dzięki temu zawsze mogę włączyć się do dyskusji – chociaż nie robię tego nazbyt często. Poza tym prowadzę dość aktywnie wall na facebooku związanego z blogiem oraz czasem używam Twittera. Czyli łączę działania SEO + SM.

Michał: Pogadajmy o przyszłości – jakie są Twoje zawodowe i blogowe plany na najbliższe miesiące?

Paweł: Brak czasu uniemożliwia mi częste publikacje na blogu. Z drugiej strony folio klientów nie pozwala na pokazanie case’ów, które się wykonało. Chciałbym poduczyć się UX jak również odnaleźć się w analityce – analiza danych statystycznych i wyciąganie odpowiednich wniosków. Mam nadzieję, że z czasem będzie możliwość nauczenia się tego wszystkiego. Współpraca z nowymi klientami uczy mnie też podejścia do nich samych, angażowania się w ich pracę a nie tylko w SEO. Całość przekłada się na coraz lepszą i bogatsza wiedzę związaną z rynkami, zachowaniem konsumentów, sezonowością i tak dalej… W planach mam jeszcze studia podyplomowe z zakresu … prawa 😉

Michał: I znowu wróćmy do tematu przewodniego – jakie działania SEO są według Ciebie najskuteczniejsze? Od czego zacząć prowadząc small-biznes?

Paweł: Najskuteczniej budować swoja markę poprzez prowadzenie bloga – treści zawsze są dobrze postrzegane przez użytkownika.  Do tego trzeba dołożyć cierpliwe podejście do SEO oraz do firmy, która to SEO będzie wykonywać. Proces pozycjonowania to nie jest piekarnia – czasem cierpliwe i dłuższe budowanie swojej obecności w wyszukiwarkach przyniesie lepsze korzyści niż „szybko szybko szybko”. Szybko oczywiście może być skutecznie wykonane ale pytanie: na jak długo? Przy prowadzeniu biznesu warto też dużo poczytać o SEO – namiastka wiedzy, jakakolwiek, przekłada się na lepszą współpracę.

Michał: A jakie warunki trzeba spełniać, by zostać specjalistą od SEO?

Paweł: Każdy może zostać seowcem czy seowczynią (sic!). Nie ma barier wejścia do tego zawodu – wystarczy dużo czytać, testować, analizować. Im osoba spokojniejsza tym lepiej. W SEO potrzeba dużo samozaparcia, cierpliwości i odporności psychicznej. Ostatnio pojawia się coraz więcej małych firemek, które próbują swoich sił w SEO – to dobrze. Dzięki temu wzrasta konkurencyjność na rynku. Wraz z rozwojem własnym przychodzą klienci mali, średni i duzi. I wiedza pozyskana od tych klientów również jest cenna.

Michał: Czyli w jakim według Ciebie kierunku będzie się  rozwijała branża SEO? Jak będzie się zmieniać w najbliższych latach?

Paweł: Przewidywanie w SEO to jest jak z ekonomią – zakładasz, że coś się stanie, planujesz, ubezpieczasz się a i tak wydarzy się coś zupełnie innego. Chociażby wdrożenie nowego algorytmu Pingwin – ale wystarczyło dobrze pomyśleć, że przecież w kółko nikt nie będzie robił aktualizacji 0 tylko właczyć procesy związane z poszczególnymi algorytmami do core engine wyszukiwarki i będzie się samo kręciło. Google dąży do pełnej automatyzacji wielu procesów w wyszukiwarce i to samo stanie się z Pandą, Phantomem czy loan’sami. Popatrzmy też na coraz mocniejsze wykorzystywanie przez Google fragmentów rozszerzonych i mikroformatów… Pozycjonowanie się zmienia, chociaż w Polsce nadal dominuje kult „linki linki linki” – ale wiadomo, że samym contentem to daleko się nie zajedzie. Moim zdaniem linki nadal będą potrzebne tylko źródeł przybywa oraz sposobów na ich pozyskiwanie. Wiele firm w Polsce zaczyna dostrzegać, nie tyle potencjał SEO, co potrzebę sprawdzenia serwisu – co w nim piszczy pod kątem wyszukiwarki Google – widać to chociażby po ogłoszeniach, że firmy zaczynają szukać seowców „na etat” np. XTB. Szymon Słowik z Takaoto.pro wskazuje, że cały czas dążymy w SEO do optymalizacji procesów SEO pod katem użytkownika i jego doświadczeń (SXO), a już nie tylko pod kątem wyszukiwarek – chociaż to ostatnie nadal bardzo mocno dominuje.

Michał: Czym według Ciebie różni się content marketing od copywritingu?

Zacytuję klasyka 😉 Maćka Wojtasa (chyba się nie obrazi) i kawałek jego bloga:

„Copywriter to człowiek wykonujący copywriting. Kraków to miasto copywriterów utrzymujących się zcopywritingu, a małopolskie to województwo pełne copywriterów, których najwięcej jest ich w Krakowie – copywriterskiej stolicy copywriterów. Bo  copywriting to coś więcej niż zawód copywritera. To styl życia copywritera utrzymującego się z copywritingu (w Krakowie, ale nie tylko).”

To powyższe to jest content marketing wykonany przez copywritera.

Michał: Jakie zmiany w SEO czekają na nas w najbliższych latach?

Paweł: Spodziewam się, że tak jak napisałem powyżej, Google zacznie bardziej automatyzować procesy związane z algorytmami wewnątrz swojego silnika i nie będą to osobne algorytmy. Stawiam na dalszy rozwój treści ale też na wszelkie elementy wzbogacające serwis np. fragmenty rozszerzone, które wyszukiwarki skrzętnie wykorzystują. Z zaciekawieniem obserwuję coraz częstsze serwowanie przez Google informacji bezpośrednio w wynikach wyszukania bez konieczności przechodzenia na stronę docelową.

Michał: Jakie masz rady dla początkujących w pozycjonowaniu?

Paweł: Dużo czytać i testować. Nie zrażać się tym, że ja czy inni już doświadczeni seowcy będą hejtować – robić swoje. Edukacja to podstawa a bez tego nie będzie możliwy rozwój własnej firmy. W SEO ważny jest rozwój a to może zapewnić praca w wielu firmach z wieloma różnymi klientami.

Michał: Bardzo dziękuje za Twoją wypowiedź.

Już niedługo premiera kursu zacznij zarabiać jako freelancer w formie 5 godzin kursu on-line! Temat SEO zostanie tam mocno poszerzony.

Jeśli potrzebujesz pomocy w wyborze firmy zajmującej się pozycjonowaniem lub masz jakieś pytania w tym temacie – śmiało! Zostaw komentarz lub pisz michal@geekwork.pl

 

Sądzę, że może Ci się też spodobać:

Zapisz się do newslettera:

Jeśli chciałbym otrzymywać informację o nowych postach to serdecznie zapraszam do zapisania się do newlettera.

Ok, chcę żebyś przesyłał mi newsletter (zawsze możesz się wypisać)

autoresponder system powered by FreshMail