100 dni - 100 artykułów Inspiracje

Niech zacznie się show!

Od dziś rozpoczynam być może jeden z najtrudniejszych challengy na moim blogu. Postanowiłem bardzo praktycznie wykorzystać wskazówki z książki Jasona Hunta – Bloger i Social media i wziąć się za pisanie na poważnie.. Chcę aby blog prędzej czy później stał się jednym z istotnych źródeł przychodu. Planuję dokładnie w 100 dni napisać 100 artykuł. Niekoniecznie codziennie. Niekoniecznie długie czy krótkie.

Wiem, że mój styl kuleje. Odzwyczaiłem się od pisania bardzo.

Wiem, że nie każdy artykuł będzie dla Ciebie interesujący. Mimo to mam nadzieję, że go przeczytasz i skomentujesz.

Wiem, że jeśli będziesz czytać mnie regularnie odkryjesz wiele możliwości dodatkowego dochodu.

Wiem, że popełniał tysiące błędów stylistycznych, gramatycznych itd. Dobrze, że mam epicką redaktorkę moich treści 🙂

Wiem, że nie będzie mi się chciało. Ale jestem uparty, więc dam radę.

Wiem, że nie zawsze będę miał czas. Dlatego czasem pewnie będą krótsze artykuły.

Wiem, że mam ciekawą i dobrą wiedzę do przekazania.

Wiem, że to nie będzie łatwe.

Wiem, że bardzo chcę.

Wiem, że to tylko 100 dni!

Wiem, że to aż 100 dni…

Wiem, że potrafię to zrobić dobrze!

Przygotowując się do tego wyzwania przeszukałem sporą część internetu. Co oczywiste nie jestem pierwszą osobą, która wpadła na pomysł rzucania sobie wyzwań. Nie jestem też pierwszą osobą, która próbuje robić to w ciągu 100 dni. Przyznam się szczerze, że przez chwilkę straciłem zapał porównując się do innych (PRO-TIP – nigdy nie porównuj się do innych). No bo czym jest mój plan na przeciw 100 maratonów (!) w 100 dni, albo w 100 dni z Poznania do Lizbony, czy też 100 dni łamania swoich fobii. Swoim zwyczajem, ten lekki dołek postanowiłem przerobić w swoją siłę. Możesz więc spodziewać się artykułów na ten temat 🙂

Niech zacznie się show! Zapraszam!

Sądzę, że może Ci się też spodobać:

  • Oskar

    W gruncie rzeczy nie jest to trudne.
    Sam zdecydowałem się kiedyś na codzienne pisanie. Postanowiłem wtedy, że każdego dnia będę pisał i publikował jeden wpis. I to się nie udało. Jeden dzień zwłoki, potem dwa posty pod wieczór, aż dochodziło do tego, że po tygodniu pracy siadałem w piątek i nadrabiałem zaległości (4-5 wpisów).
    Ważne by mieć jakiś cel nadrzędny.
    Ja nie miałem na celu uzyskania żadnego rekordu, nie zmierzałem także do magicznych 100 wpisów, choć koniec końców po około setce przestałem pisać.
    Wyczerpałem temat, odpowiedziałem sobie na pytania, poznałem siebie poprzez przemyślenia i działanie.

    Jaki jest twój cel?

    • Michał

      Tych celów jest całe mnóstwo. Po pierwsze bo…. mogę 🙂 Po prostu. Choć to tak banalne jest to mój konkretny cel – „bo mogę”. Skoro mogę to dlaczego nie spróbować? Staram się tak robić z różnymi rzeczami 🙂 Po drugie dlatego, że chce sprawdzić czy umiem. To bardzo ważne. To już któreś moje podejście do tematu blogowania. Poprzednie zazwyczaj sam paliłem poprostu przestając się angażować (nawet pod tą samą domeną istniał mój blog w 2008 🙂 Po trzecie liczę, że w ten sposób znacznie zwiększę liczbę czytelników, co pozwoli mi z czasem przejść do „po czwarte” czyli uczynienie pracy bloga istotną częścią mojego pomysłu na biznes… A o tym też już nie długo.

Zapisz się do newslettera:

Jeśli chciałbym otrzymywać informację o nowych postach to serdecznie zapraszam do zapisania się do newlettera.

Ok, chcę żebyś przesyłał mi newsletter (zawsze możesz się wypisać)

autoresponder system powered by FreshMail