Inspiracje

5 powodów dla których warto wstawać wcześniej

Ten wpis powstał jako część projektu, który roboczo nazywam sobie challengami.

Dlaczego postanowiłem wcześniej wstawać? Dlaczego codziennie męczę się i mimo naturalnych odruchów obronnych i tak podnoszę tyłek? Zaraz poniżej zamieszam 5 powodów, dla których wstaje dużo wcześniej niż bym musiał, a jeszcze niżej relację „na żywo”, gdzie postaram się mniej więcej codziennie opisywać swoje perypetie z tym związane.

Aby zdążyć na spokojnie do pracy, powinienem wstawać ok. 7:00 tak aby ok 7:25 wyjść z domu (tak, jestem wyjątkowo szybki pod względem szykowania :). Dotychczas mój budzik dzwonił po 6:40, gdzie przez dobre 20 minut jeszcze drzemałem. Później starałem się w tym czasie robić krótką prasówkę i faktycznie wstawać kilka minut po 7.

Uznałem że od września mój budzik będę nastawiał na 5:55 abym faktycznie kilka minut po 6 był już na nogach. W planach zaczynanie dnia od prysznica, czasem od herbatki czy też kawki. Czasem pewnie pozwolę sobie na dospanie jeszcze „5 minutek”… Moje pierwsze TOP 5 powodów piszę już z perspektywy kilku dni.

 

  1. Żeby sprawdzić czy to prawda że…

    Każdy z nas zapewne słyszał kiedyś takie słowa – jeśli będziesz coś robił przez 21 dni to stanie się Twoim nawykiem. Co ciekawe po wpisaniu do wyszukiwarka hasła „21 dni nawyk” pierwsze 5 artykułów już w nagłówkach krzyczy że to kłamstwo. Historia skąd wziął się ten mit przeczytasz tutaj. Na potrzeby chwili uznajmy jednak że to prawda. Że wystarczy przez 21 dni wykonywać tą samą czynność, aby weszła ona nam w nawyk. Jeśli tak, to w łatwy sposób mogę zostać panem swojego życia i uczyć swoją głowę określonych zachowań! I to właśnie chcę sprawdzić. Dlaczego? BO MOGĘ!

  2. Żeby mieć więcej czasu

    A tak po prawdzie czytając książki o produktywności, efektywności i zarządzaniu czasu uznałem że moja doba może mieć więcej niż 24 godziny. Przynajmniej tak to mogę odczuwać. Ta dodatkowa godzina jest super! Każdy dzień staram się zaczynać od krótkiej lektury Biblii, którą chciałbym przeczytać w ciągu roku po raz kolejny. Później zaczynam pracę – czasem piszę artykuł na bloga, czasem nadrabiam zaległości czytając książki, które od dawna czekają na swoją kolej (ostatnio po raz kolejny sięgnąłem po „Bogatego ojca, biednego ojca” oraz po opis metody GTD. Więcej niedługo na blogu). A czasem po prostu planuję i rozmyślam głaszcząc kota.

  3. Żeby mieć spokoju

    O tej godzinie świat jest jeszcze prawie martwy – słyszę tylko bardzo pojedyncze osoby gdzieś tam, jak szykują się do pracy. Gdzieś tam daleko leniwie ruszają tramwaje. Czasem jakieś dziecko gdzieś tam daleko zapłacze, żądne uwagi matki. Sumując więc: BO MAM SPOKÓJ! Nikt mi nie przeszkadza, (no może poza kotem, który o tej porze jest wyjątkowo pieszczotliwy) mogę wreszcie spokojnie robić to co sobie zaplanowałem

  4. Żeby poczuć moc!

    Serio! Kiedyś robiłem już taką próbę wstawania wcześniej. To dziwne uczucie ale… Czuję się lepszy 🙂 Bo nikt inny tego nie robi. Bo ludzie wkoło śpią. A ja wiem że zrobiłem więcej niż inni. Nakręca mnie. Czuje się bardziej spełniony, mam wrażenie ogarniętości! Dawno nie czułem się tak zadowolony z siebie.

  5. Żeby …. ? 5 powód opiszę dopiero później… Wpadnij tutaj za jakiś czas i sprawdź 🙂

 

Czas start! Wstajemy wcześniej

[Aktualizacja 24.08.2015 r. 6:25, dzień 1, poniedziałek]

W planach tak po prawdzie miałem w planach zacząć od 1 września. Ale uznałem że im dłużej ten projekt będzie czekał tym mniej będzie mi się chciało go zrealizować. Więc wstałem. O dziwo nie było aż tak ciężko. Jak już się ruszyłem to jakoś było… Dzisiaj w planach opta bloga – szukam ciekawych wtyczek i sobie je testuje. Dzisiaj odkryłem Prizm Image. Bezbolesna i bezstratna optymalizacja zdjęć i obrazków. Zyskałem kilka punktów w PageSpeed Insights. Zaczynam też pracę nad kolejnym wpisem

[Aktualizacja 25.08.2015 r. 5:59, dzień 2, wtorek]

Ej naprawdę nie jest źle! Ruszyłem tyłek nawet chętnie, a że miałem całe 5 minut w zapasie zdążyłem jeszcze pooglądać kwejka 🙂 Znów praca nad kolejnym wpisem, i lektura zaległej książki o GTD.

[Aktualizacja 26.08.2015 r. 6:11, dzień 3, środa]

Ok. Nienawidzę wstawać wcześniej. Słońce jest zbyt jasne, kot zbyt namolny, woda w prysznicu nie do uregulowania. W dodatku pusta lodówka. Trudno, zostaje słuchanie muzyki i przeglądanie głupot w internecie. Dzisiaj nie zrobię rano już nic produktywnego. Nic. Z premedytacją zmarnuję tą godzinę.

[Aktualizacja 27.08.2015 r. 6:35, dzień 4, czwartek]

Dziś „zaspałem”. Ale i tak podniosłem się wcześniej. W planach dokończenie tej i następnej notatki. Później lektura książki Kominka  „Bloger i Social media”.

[Aktualizacja 28.08.2015 r. 6:19, dzień 5, piątek]

Ciężki temat, dzień piąty. Za oknem dzisiaj bardzo szaro i pada. To nie pomaga. Mózg przeszedł w tryb autopilota. Brak konceptu co ogarnąć dzisiaj też zdecydowanie nie pomaga. Rzeczy do ogarnięcia jest mnóstwo, ale sił już dużo mniej. Przymuszam się do pisania tej notatki. Czy to wstawanie się opłaci? Może odpuścić?

[Aktualizacja 29.08.2015 r. 6:35, dzień 6, sobota]

Myślałem sobie żeby na spokojnie w weekend odpuścić i trochę odespać. Niestety mój organizm stwierdził że skoro już tyle dni wstaje wcześniej to i w sobotę obudzi mnie kilka minut po 6. Skoro tak, postanowiłem nie wstawać i spokojnie poleżeć, marząc o niebieskich migdałach i czytając książki. Tym razem na tapecie dalsza część książki Davida Allena „Getting Things Done”. Pod koniec września obszerny artykuł na ten temat na blogu 🙂

[Aktualizacja 30.08.2015 r. 7:55, dzień 7, niedziela]

Uff. Jednak mój organizm lekko odpuścił. Prawdopodobnie głównie dlatego że w sobotę w nocy wybraliśmy się do Torunia na „Project Skyway”. W tym roku było dużo mniej interesująco niż w zeszłym. Co nie zmienia faktu że w łóżku znalazłem się dopiero przez 1 w nocy. Tak więc  mogłem bez wyrzutów sumienia spać podobną liczbę godzin, i wstawać przed 8. I najważniejsze wydarzenie tego dnia, to rodzinny obiad i możliwość po testowania znajomości języka angielskiego.

[Aktualizacja 31.08.2015 r. 6:12, dzień 8, poniedziałek]

Ej nie jest tak źle. Z definicji nie przepadam za poniedziałkami – wiadomo po odpoczynku, trzeba ruszyć do pracy. Ale wstałem bez większych oporów. Nadrabiam zaległości w mailach, czyszczę skrzynki, dopieszczam bloga.

[Aktualizacja 01.09.2015 r. 6:18, dzień 9, wtorek]

Jest coraz lepiej. Dzisiaj już prawie nie miałem problemu żeby wstać! I to mimo tego, że od kilku lat zawsze praktykuje żeby ten dzień był wolny od pracy 🙂 W końcu pierwszy września, wszystkie dzieciaki wstają i idą do szkoły, więc mi należy się odpoczynek! Ale nie w tym roku. Wstaję i mam się dobrze. Nadrabiam zaległości. Pracuje nad czymś na YouTube. PS Założyłem też instagram 🙂

[Aktualizacja 02.09.2015 r. 6:18, dzień 10, środa]

Dzisiaj wstałem już prawie bez problemu – czyżby nawyk zaczynał się kształtować? To było naprawdę przyjemne – wstać, wyspanym. Może przysłużyła się temu całonocna burza? Może niezwykle przyjemne popołudnie z żoną? A może jeszcze inne składowe? Ciężko stwierdzić. Miałem sporo pracy zaplanowane od rana – niestety okazało się, że UPC, które dotychczas było niemal idealnym dostawcą, od kilku dni mocno zawodzi. W praktyce więc nie miałem pomysłu co teraz. Na czytanie było trochę za ciemno (wciąż za oknem mocno wiało, a sporo chmur było na niebie) więc podjąłem najbardziej logiczną decyzję i wyszedłem pobiegać. Nieskończona moc!

[Aktualizacja 03.09.2015 r. 6:18, dzień 10, czwartek]

Good news. Wstaje praktycznie bez trudno, ciężko się ogarnąć przez kilka minut, ale głowa gotowa już do pracy. Dzisiaj też pełna ekscytacja ze względu na zajęcia w pracy.

[Aktualizacja 04.09.2015 r. 6:03, dzień 11, piątek]

Dziś śniłem, że zaspałem. Sen o tyle dziwny, że było mi smutno, że nie wstałem o 6 i cały misterny plan legł w gruzach. Mój wspaniały organizm podjął decyzję, że tak nie może być więc już po 5 właściwie nie spałem. Dzięki głowo! Nie da się wstawać wcześniej i nie odczuwać strat. Zasypiam około 23, a chętnie położył bym się wcześniej. Chyba trzeba będzie zbadać efektywność i porównać wczesne wstawania z późnym zasypianiem. Good challenge!

[Aktualizacja 05.09.2015 r. 6:12, dzień 12, sobota]

Działa! Nawyk wyrobiony. Budzik wyłączony a pobudka o 6:15. Poszedłem biegać – w dodatku wzdłuż rzeki. Co prawda wróciłem kompletnie przemoczony (ach ta poranna rosa), a wędkarze dziwnie na mnie zerkali (spocony prawie 100 kilogramowy potwór przemykający przez krzaki niczym dzika łania), ale było warto. Relacja na instagramie, serdecznie zapraszam 🙂

[Aktualizacja 06.09.2015 r. 5:45, dzień 13, niedziela]

Wyrobienie w sobie nawyku jest wręcz irytujące. Liczyłem że sobie pośpię w tą niedzielę, trochę odpocznę, a mój organizm (z lekką pomocą kręcącego się po mieszkaniu Scotta) obudził mnie przed 6:00! Poleniuchowałem leżąc sobie w łóżku u boku żony, nadrabiając zaległości w książkach. Później zakupy i pyszne śniadanie

[Aktualizacja 07.09.2015 r. 6:15, dzień 14, poniedziałek]

Wstawanie nie sprawia mi już problemu. Kilka minut po dzwonku wstaję (i to dużo chętniej niż wcześniej kiedy wstawałem po 7, paradoks?) i ruszam do swoich zajęć. Dziś – przepisywanie dokumentów do worda (nie pytajcie), i obserwowanie leniwo kapiącego deszczu.

[Aktualizacja 08-11.09.2015 r. 6:15, dzień 15,16,17,18 wtorek, środa, czwartek i piątek]

Nie mam pawie żadnego problemu z wstawaniem. Budzę się ok 5:50 często jeszcze przed budzikiem (który początkowo był nastawiony na 5:40, żeby o 6 wstać, później na 6:00, teraz na kilka minut po 6, mimo to automatycznie budzę się szybciej). W tym tygodniu miałem spory zawał pracy, i trochę musiałem nadrabiać, dlatego dzisiaj zbiorcza notatka. Uff, powoli zbliżam się do końca, i wypadało by powoli zacząć myśleć nad podsumowaniem i kolejnym challengem. Mam w planach od końca września ruszyć z projektem 100 artykułów w 100 dni, ale trochę się tego boję… Z drugiej strony, jeśli słuchać porad Jasona Hunta – to jedyna rozsądna droga. Tymczasem uciekam walczyć z życiem dalej 🙂

[Aktualizacja 12.09.2015 r. 7:15, dzień 19, sobota]

Wczoraj wywróciłem swoje życie do góry nogami. Po raz kolejny zresztą. Zrezygnowałem z pracy na etacie. Przeczytaj o tym tutaj. Naprawdę dobrze mi z tym 🙂 W piątek wieczorem zabrałem moją żonę na fantastyczną kolację, i musiałem odespać 🙂

[Aktualizacja 13.09.2015 r. 7:15, dzień 20, niedziela]

Uff! To już prawie koniec. Baardzo ciekawy challange. Myślałem, że będzie wielokrotnie trudniej, że nie będzie mi się chciało. Tymczasem jest super. Nie wiem czy będę dalej wstawał o tak wczesnej godzinie (tym bardziej że przecież teraz jestem bezrobotny 🙂

[Aktualizacja 14.09.2015 r. 7:45, dzień 21, poniedziałek]

Dzisiaj pozwoliłem sobie odpuścić. Należy mi się:) Tak więc projekt zakończył się. Jestem z siebie bardzo zadowolony 🙂

 

Podsumowanie

Wyrobienie w sobie nawyku w sumie zajęło mi zaledwie około 9 dni. Po tym czasie, nawet w weekend, mój organizm bez budzika obudził mnie ok 6:00, w dodatku w pełni sił. Ta dodatkowa godzina jest naprawdę bezcenna i ogromnie pomaga w codziennym funkcjonowaniu. Wyklucza niestety późne kładzenie się spać – 23:00 to max, później budziłem się niewypoczęty, a wstawało się naprawdę ciężko. Najprzyjemniej wspinam dzień w którym ruszyłem pobiegać – tego chciałbym zaznawać częściej. Pełna odczuwalność chwili. Pełna koncentracja na pięknych detalach. Zachwyca Cię wtedy wszystko  – ułożenie kamyków na krawężniku, słońce odbijające się w kałuży, czy krople rosy na liściach. Mózg leci na lekkim autopilocie. Przypomina to niemalże medytację – czysto w głowie. Oczywiście pojawił się też kryzys około 6, czy 7 dnia kiedy nie miałem możliwości położyć się tak wcześniej jak planowałem, lub po prostu miałem trudność z podniesieniem się z łóżka. Mimo to uważam to za niezwykle wartościowe doświadczenie. I stanowi pewne pole wyjścia do kolejnych eksperymentów i weryfikacji jak funkcjonuje mój organizm. A że teraz jestem już bezrobotny mam dużo czasu, prawda? Prawda?

 

Sądzę, że może Ci się też spodobać:

  • Ola

    Tylko nie zapimnij przy okazji chodzić wcześniej spać… 6 godzin snu to niezbyt dużo!

  • Dla mnie wstawanie wcześniej nie polega na nastawianiu budzika na wcześniejszą godzinę, bo wtedy rezultaty były by opłakane. Moim zdaniem to przede wszystkim dobra organizacja dnia poprzedniego, wieczorne planowanie i najważniejsze – chodzenie wcześniej spać. Bez tego bez sensu. No i dzień były dłuższy gdyby krócej spać, a tego się nie da, więc bez wzgledu na to o której się wygrzebuję mam do swojej dyspozycji tyle samo godzin. Ale fajny pomysł na wyzwanie, może nie w kontekście „dłuższy dzień”, ale „lepsza organizacja czasu” i „uregulowany tryb życia” a to zawsze dobrze

    • Michał

      dzięki za komentarz. Moi celem była próba wyrobienia w sobie nawyku, sprawdzenia jak reaguje organizm i czy faktycznie tylko powtarzając coś cyklicznie można się tego nauczyć. I taki mam cel. Póki co… udaje się znakomicie 🙂

  • Wioleta

    Ja wstaje około 6 od maja. Nastawiam budzik na 5:40 i te 20 minut to czas na „dojscie”, jak ciasto w piekarniku, gdzie to ciepło daje komfort, i znajduje się mobilizacje na wstanie. Bo jak za szybko piekarnik się otworzy, to cisto pada i jest zakalec, tak z motywacją, na dzień mamy limity, lepiej silną wolę wykorzystać na coś ważniejszego, niż zmuszenie się do wyjścia z łóżka 😉

    • Michał

      Dokładnie robiłem tak samo 🙂 W ten sposób około 6:00 siadałem już przy stole aby napisać kolejny artykuł 🙂

  • Pingback: 10 sposobów na praktyczne zarządzenie czasem - Geek Work()

Zapisz się do newslettera:

Jeśli chciałbym otrzymywać informację o nowych postach to serdecznie zapraszam do zapisania się do newlettera.

Ok, chcę żebyś przesyłał mi newsletter (zawsze możesz się wypisać)

autoresponder system powered by FreshMail